Przyznaje sie bez bicia - jestem leniem. Co gorsza, leniem
niereformowalnym. Swojego rodzaju reforma nadchodzi dopiero gdy jakis
termin zbliza sie nieublaganie. Zazwyczaj (niestety) jest to dzien
wczesniej, dzieki czemu dostaje calkiem niezla dawke stresu plus brak
snu.
Jakos zawsze ten "wewnetrzny len" wygrywa, i zamiast zrobic cos
wczesniej a potem miec spokoj, ja wole ogladac Scrubs;)
A serial to niezmiernie zacny. Jak istnieje kilka seriali o lekarzach
(moze to isc nawet w dziesiatki, jeslli wezmie sie pod uwage wszelkie
rodzime mutacje) to zaden nie daje tak duzej dawki humoru I gagow.
Jasne, jest "dr House", ale pomijajac cala ta humorystyczna otoczke to
bardziej dramat niz komedia. Scurbs jednak to komedia pierwszej proby.
Genialny i niebanalny wachlarz postaci, gagi i wewnetrzne przemyslenia
glownego bohatera, sprawiaja ze siada sie na moment a kilka godzin
pozniej (i kilka odcinkow dalej) zastanawiasz sie jak ten czas leci;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz